Krótki wyciąg z burzliwych dziejów Kazimierza Dolnego

Nie bez powodu Kazimierz Dolny uważa się za jedno z najpiękniejszych, najbardziej klimatycznych miast w całej Polsce. Ogromna w tym zasługa długiej i pięknej historii miasta, która pomimo ogromu wojennych tragedii i zniszczeń wciąż jest obecna, dostrzegalna. Jak nierzadko zwierzają się przyjezdni, na uliczkach Kazimierza Dolnego wyczuwa się - “siódmym zmysłem”, podskórnie, instynktownie - że dziesiątki, setki lat temu, tymi samymi drogami przechadzali się żywi ludzie, załatwiający swoje codzienne sprawy. Nawet jeżeli współczesne miasto ma już kompletnie odmienny charakter.

Kazimierz Dolny swój początek bierze ze wczesnośredniowiecznej osady, nazywanej Wietrzna Góra. Najpewniej założono ją na długo przed powstaniem państwowości polskiej Mieszka I. Jak mogła wyglądać, można przekonać się wizytując zrekonstruowany gród w pobliskich Żmijowiskach. Około 1181 roku książę Kazimierz Sprawiedliwy przekazał Wietrzną Górę i kilka okolicznych wsi we władanie krakowskiego zgromadzenia sióstr norbertanek. Przyjmuje się, że to właśnie zakonnice przemianowały miejscowość na “Kazimierz”. Późniejsze uzupełnienie “Dolny” wzięło się stąd, że zaistniała wyraźna potrzeba oddzielenia Kazimierza podkrakowskiego od lubelskiego - a ten drugi leży dalej w dole biegu Wisły.

W XIII wieku zaczyna się dynamiczniejszy rozwój osady, a to dzięki bliskości istotnego szlaku handlowego ze Śląska w głąb Rusi. W tym czasie powstała stojąca do dzisiaj wieża strażnica, włączona później w obręb zespołu zamkowego zbudowanego przez Kazimierza Wielkiego. Właśnie ten król nadał Kazimierzowi Dolnemu prawa miejskie, założył też tutejszą parafię. Spekuluje się, że specjalne względy władcy miejscowość poniekąd zawdzięczała Esterce - pięknej Żydówce, w której zadurzył się Kazimierz Wielki. Zamek w Bochotnicy, z którego do dziś zostały tylko marne resztki ruin, mógł być rezydencją wybudowaną specjalnie dla kochanki króla.

Niezależnie od dynastycznych zawirowań na polskim tronie, Kazimierz Dolny systematycznie zwiększał swoje znaczenie dla państwowej gospodarki i handlu. Opłaty za przeprawę, a także magazyny i cła na towary spławiane rzeką, głównie z Krakowa do portu w Gdańsku, pozwoliły wielu miejscowym kupcom wzbogacić się szybko i znacznie. Wprawdzie w XVI wieku miasto dwukrotnie strawiły wielkie pożary, to kręcące się coraz lepiej interesy - do spółki z łatwo dostępnym materiałem budowlanym, jakim były wapienie z pobliskiego kamieniołomu - pozwoliły na szybką i stylową odbudowę.

Niewątpliwie kołem zamachowym świetności Kazimierza Dolnego na przełomie XVI i XVII wieku był europejski boom na polskie zboże. Swego czasu w mieście stało ok. sześćdziesięciu spichlerzy - nie tylko funkcjonalnych, ale też wyróżniających się bogatymi zdobieniami. Dzięki wielkim fortunom powstały także efektowne mieszczańskie kamienice, z “Celejowską” i własnością Przybyłów na czele. Wtedy też przebudowano kazimierski kościół farny, który pod okiem mistrza Jakuba Balina stał się perłą renesansu lubelskiego.

Eldorado zakończyło się wraz falą szwedzkiego potopu. Od 1657 roku w dziejach Kazimierza Dolnego zaczyna się długa epoka wojen, śmiertelnych zaraz i innych niszczycielskich klęsk. Podobno zła passa miała swój początek w rozgrabieniu klasztoru franciszkanów przez szwedzkich żołdaków - mieszkańcy powierzyli ogromny majątek mnichom wierząc, że tam będzie bezpieczny. Plan nie powiódł się przez murarza, który zdradził najeźdźcom położenie zakonnej skrytki, którą sam budował. Wartość zrabowanych skarbów szacowano na milion ówczesnych złotych. Przysłowiowym gwoździem do trumny stało się odcięcie miasta od kontaktów z Gdańskiem, wynikające z rozbiorów Rzeczypospolitej. Fatalną sytuację mieszkańców Kazimierza Dolnego pogłębiały jeszcze represje, będące następstwem wsparcia udzielanego powstańcom listopadowym i styczniowym - ich “ukoronowaniem” było odebranie praw miejskich w 1869 r.

Iskierką nadziei dla Kazimierza Dolnego był przełom XIX i dwudziestego wieku, kiedy to na Lubelszczyźnie zaczęło się pojawiać zjawisko ruchu turystycznego. Piękne, wiekowe miasteczko upodobali sobie zwłaszcza artyści-malarze, przyjeżdżający tutaj dla niepowtarzalnych krajobrazów - tak urbanistycznych, jak i przyrodniczych. Wiodącą postacią był profesor ASP Tadeusz Pruszkowski, który powołał do życia miejscowe Bractwo Świętego Łukasza - zalążek późniejszej kolonii artystycznej, jak w latach dwudziestych XXw. nazywano miasta tak mocno inspirujące dla twórców, że osiedlali się w nich na stałe. Wielu ludzi sztuki zamieszkało w Mięćmierzu, południowej dzielnicy położonej nad rzeką. I tak Kazimierz Dolny stał się swego rodzaju fabryką wspaniałych obrazów, filmów i innych dzieł.

Idyllę przerwał wybuch II Wojny Światowej. Po Holokauście miasto już nigdy nie będzie takie samo, skoro 50-60% jego mieszkańców przed wkroczeniem hitlerowców stanowili Izraelici. Architektonicznie większość wojennych zniszczeń udało się odbudować, w czym ogromna zasługa kierującego pracami Karola Sicińskiego. Kulturalnego tygla nie było komu przywrócić.

Dziś Kazimierz Dolny słynie z renesansowych zabytków oraz pełnienia roli “Mekki artystów”, zwłaszcza tych związanych z kinem, filmem i pokrewnymi dziedzinami. Turystycznie - bezcenny skarb.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij